RugbyPolska.pl - rugby, zdjęcia i filmy rugby oraz zasady rugby - portal społecznościowy grupy Space4u

RugbyPolska.pl

Obszerny wywiad z Grzegorzem Kacałą

13.07.2010

 Przedstawiamy Kibicom obszerny wywiad z Grzegorzem Kacałą, który przeprowadził w czasie praktyk Paweł Kachlicki. Niektóre pytania zdewaluowały się, ponieważ treść czekała na autoryzację i była obrabiana. Dodaje to jednak smaczku. Dlaczego? Wystarczy przeczytać. Zachęcamy do lektury.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

J: Co było powodem przegranej Lechii w meczu finałowym z Budowlanymi Łódź?

K: Złożyło się na to wiele czynników. Przede wszystkim, finał stał na wysokim i wyrównanym poziomie, co dokładnie oddaje wynik. O naszej przegranej zdecydowały punkty zdobyte przez Budowlanych w doliczonym czasie gry. Po drużynie Budowlanych było widać większe doświadczenie. W końcu był to ich 8 finał, a nasz pierwszy od dłuższego czasu. Łódź nie wykorzystała także kilku karnych, ale ich dominacja w meczu nie podlegała dyskusji. Poprzez nasze decyzje nie potrafiliśmy im narzucić naszego stylu, jak choćby w półfinałowym meczu z Arka w Gdyni. Graliśmy głównie na swojej połowie, własnych 22-metrach, a w ten sposób nie da się wygrać meczu. Wtedy trzeba liczyć na cud, który prawie się ziścił, ponieważ w końcówce meczu to my prowadziliśmy, a to Budowlani musieli odrabiać straty. W mojej ocenie główną przyczyna porażki były kontuzje w moim zespole na kluczowych pozycjach. Jednak na pewno nie byliśmy zespołem gorszym. Graliśmy z Łodzią jak równy z równym, ale zabrakło nam trochę szczęścia. Jednak porażka boli tym bardziej, że gdybyśmy trafili podwyższenie w końcówce meczu, losy mogły potoczyć się zupełnie inaczej. Budowlani mają także najlepszy bilans w lidze, tylko jedna porażkę i to właśnie z nami w Gdańsku. W meczach z Łodzią czy Arką decydują niuanse, dyspozycja dnia. Mecz finałowy był zdecydowanie gorszy w naszym wykonaniu niż półfinał z Arką.

 

 

 

 

 

 

 

 

 


J: Rundę jesienną zdominowaliście. Jednak wiosennej nie można uznać za udaną. Wasz bilans to 4 wygrane, 4 przegrane. Czy po meczach jesiennych nie za bardzo uwierzyliście w siebie?

K
: Nie zgodzę się, że runda jesienna była dla nas spacerkiem. Wygraliśmy wszystkie mecze. To cieszy, ale np. mecz w Gdyni z Arka wygraliśmy w sytuacji, gdy Buchajło kopie karnego z połowy boiska pod wiatr, piłka dolatuje tylko do linii 22-metrów, odbija się, zawodnik Arki nie łapie piłki i wpada ona w ręce naszego zawodnika. Po szybkim przegrupowaniu piłka zostaje podana znowu do Jurijego, który kopie dropa i sędzia kończy mecz. Wygrywamy 18:16, wiec mecz do końca trzymał w napięciu. W następnym tygodniu przyjęliśmy zawodników z Łodzi w Gdańsku. I też jest to mecz trzymający w napięciu do samego końca, a decydujące punkty zdobywamy znów w końcówce po błędzie zawodnika Budowlanych, Tomasza Stępnia. Cieszyliśmy się tym bardziej, że pierwszy raz w historii R.C. Lechia Gdańsk została uznana drużyną roku w Gdańsku mając w gronie konkurentów drużyny piłkarzy, siatkarzy, szczypiornistów czy żużlowców. Ale nie przystępowaliśmy do rundy wiosennej jako zachwyceni swoją postawą. Wiedzieliśmy, że czeka nas jeszcze dużo pracy w drodze do finału. Także kontuzje nas nie omijały. Między innymi Marek Płonka dołączył do nas dopiero w fazie play-off, gdzie jest to nasz podstawowy zawodnik, reprezentant Polski w rugby 7 jak i 15.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

J: Wzmocniliście skład na fazę play-off, ale i inne kluby nie pozostały w tej kwestii bierne. Jak ocenia Pan obecną sytuację kadrową?

K:
Do nas dołączyli trzej zawodnicy z Francji a byli to: Michał Krużycki, Antony Cros, Anthony Colette. Szczególnie udane były występy Crosa, który był według mnie MVP półfinału z Arką. W finale nie mógł wystąpić z powodu kontuzji, a jestem pewien, że jego pojedynki z Gabunią stanowiłyby ozdobę tego meczu. Fachowcy twierdzili, że to właśnie Arka po transferach jakich dokonała była głównym faworytem do gry w finale a nie Lechia. Wystarczy przypomnieć, że właśnie do Arki odszedł Rafał Wójcieszek. Był to nasz wiązacz młyna, który bardzo dobra jesienią zwrócił na siebie uwagę działaczy i trenerów Arki i nie udało się nam go zatrzymać.


J: Jednak to Lechia zagrała w finale a Arce zostały medale za 3 miejsce…

K
: W Polsce było 3 głównych kandydatów do gry w finale. Budowlani, Arka i my. Budowlani to drużyna od 8 lat grająca w finale, Arka ma piękny stadion, dobrych zawodników i największy budżet w lidze i my żądni sukcesu. Jednak myślę, że wygraną z Arką oraz nieznaczną, bo zaledwie trzypunktową porażka z Budowlanymi w finale pokazaliśmy, że Lechia gra w Polsce zawsze o najwyższe cele i nigdy łatwo się nie poddaje.
 

 

 

 

 

 

 

 

 


J: Sezon 2009/2010 już się zakończył dla15- osobowej drużyny Lechii. Jednak dzięki wygranym Mistrzostwom Polski w Rugby 7, jedziecie na Klubowy Puchar Europy do Rosji. Co powie Pan na ten temat?

K
: Tak. Zostaliśmy Mistrzem Polski w olimpijskiej odmianie rugby. W finale pokonaliśmy 42-5 aktualnego mistrza. Dzięki zwycięstwu mamy możliwość reprezentowania naszego kraju w Moskwie, gdzie mają stawić się mistrzowie krajów europejskich w celu rozegrania Klubowego Pucharu Europy. Jako pierwsza drużyna z Polski bierzemy udział w tej imprezie. Również w Moskwie odbędzie się spotkanie z Prezesem i jego zastępcą w celu podsumowania sezonu i prób domknięcia budżetu. Szczegóły natomiast będą ustalane po naszym powrocie.

J: Co Pan sądzi o zwolnieniu Tomasza Putry z funkcji trenera Reprezentacji Polski w 15?

K
: Dochodzą mnie słuchy, że ma wrócić, więc bez komentarza.

J: Głównym powodem zwolnienia były słabe wyniki i faworyzowanie Francuzów. Jak Pan się do tego odniesie?

K
: Miałem okazje przebywać na zgrupowaniu Polaków we Francji na zaproszenie Tomka. Mogę, więc z całą pewnością powiedzieć, że nie grają oni dla pieniędzy i przysłowiowej koszulki. Są to zawodnicy przynajmniej takiej klasy, co zawodnicy z polskiej ligi. Myślę, że dzięki nim stworzyła się większa konkurencja o wyjście w pierwszej 15 na mecz, a to tylko działało na plus drużyny. Jeżeli pasowali oni Tomkowi do koncepcji gry, to nie widzę w tym problemu. Przecież to nie są panowie X i Y tylko Krzesinski i Lewandowski, a więc ludzie z korzeniami polskimi. Jeżeli Tomek Putra wróci, to będę szczęśliwy z tego powodu, ponieważ cenie go jako kolegę jak i wybitnego fachowca. Zgłosiło się podobno paru Nowozelandczyków, ale nie znam żadnego z tych Panów i ciężko mi cokolwiek o nich powiedzieć. Możliwe, że zdołaliby zrobić coś więcej niż Tomek, ale też pamiętajmy, że nie każdy Nowozelandczyk jest wybitnym zawodnikiem czy trenerem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

J: Zgłasza Pan swoją kandydaturę na trenera seniorskiej kadry 15?

K
: Nie, przynajmniej na razie. Na razie jestem tylko i wyłącznie skupiony na projekcie, który nazywa się RC Lechia Gdańsk.

J: To w takim razie może podzieli się Pan z nami uwagami na temat reprezentacji?

K
: Przede wszystkim za mało gramy zarówno jako reprezentacja, jak i ligowcy. Za mało jest meczów z wymagającym przeciwnikiem czy w ogóle o wysoką stawkę. Reprezentacja jak i najlepsze ligowe zespoły muszą być lokomotywą w pociągu o nazwie „Rugby” w Polsce. W World Seven Series występuje kadra Litwy, więc zespół w naszym zasięgu. A to doskonałe miejsce do zdobywania doświadczenia. Dopiero to doświadczenie plus ogrom pracy z młodzieżą da efekty. Ta reprezentacja Gruzji, z która wygraliśmy w Sopocie, gra teraz właśnie w World Seven Series i nie są chłopcami do bicia, potrafią się postawić, zagrać twardo i zyskują w oczach światowego środowiska. Możemy to porównać do sytuacji, gdy amerykanie przyjechali na wyspy i pytają: 

- Jak wy to robicie, że macie taka piękna trawę?
- Podlewamy, kosimy i walcujemy – odpowiedział Anglik
- No tak, ale my robimy to samo i takiej trawy nie mamy
- Ale my robimy to 200 lat…

Na koniec dodam jeszcze, że na półfinałowym meczu z Arka byli moi znajomi z Francji i po meczu powiedzieli: „ Greg, wy gracie w rugby! To jest rugby!”. Większego komplementu nie mogłem usłyszeć. Więc nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć wytrwałości w pracy, bo będzie ciężka, ale efekt końcowy jest godny poświęcenia.

J: A jaki jest Pana stosunek do szkolenia młodzieży w naszym kraju?

K
: W tym miejscu chciałem podziękować władzom miasta Gdańsk, że uwierzyły w naszą dyscyplinę. Ogromny potencjał połączony z utożsamianiem się młodych ludzi z klubem przyniesie pozytywne efekty. A propos szkolenia młodzieży. Jest grupa, która już dużo zrobiła, a chce zrobić jeszcze więcej, wiec mam nadzieje, że szybko zobaczymy pozytywne efekty ich pracy. Rugby musi przede wszystkim zaistnieć w dużych ośrodkach, takich jak np. Szczecin czy Wrocław gdzie rugby się odradza. Musimy też wejść do szkół! To powinno być priorytetem dla całego środowiska. Jest ogromna szansa na promocje naszej dyscypliny i mam nadzieje, że jej nie zmarnujemy.

J: Plany na następny sezon?

K
: W Moskwie odbędzie się pierwsze spotkanie z Prezesem i prawdopodobnie z vice-Prezesem. Spotkanie w szerszym gremium jest planowane na wtorek (30.06 br – przyp. red.). Wtedy też określimy plan na następny sezon. Podpisując umowę, zobligowaliśmy się do zdobycia mistrza w 3 lata. W tym roku się nie udało, ale zostały nam jeszcze 2 lata. Również za cel stawiam sobie odbudowanie wszystkich grup młodzieżowych oraz wskoczyć na wyższy poziom organizacyjny na wzór najlepszych w Europie.

J: Jak przebiegną przygotowania?

K
: Na razie trenują tylko zawodnicy, którzy jadą do Moskwy. Reszta drużyny ma roztrenowanie. Przygotowania do następnego sezonu rozpoczniemy od połowy Lipca, lecz szczegóły są jeszcze do uzgodnienia.

J: Czy Lechia planuje jakieś wzmocnienia przed następnym sezonem?

K
: Na pewno potrzeba nam rasowego zawodnika grającego na pozycji wiązacza młyna. Mamy młodą perspektywiczną drużynę, więc na pewno nie będzie rewolucji w składzie jak przed poprzednim sezonem.

J: Przebojem do kadry wdarł się Mateusz Zajkowski. Czy Lechia ma jeszcze jakieś „asy” w rękawie?

K
: Przed sezonem postawiliśmy na młodych, perspektywicznych graczy z naszego regionu. Mateusz był wypożyczony do Pruszcza Gdańskiego i powrócił jako zawodnik pewniejszy, co pozwoliło mu przebić się do pierwszego składu. Jest już podstawowym graczem kadry siódemek jak i zdobył z drużyną juniorów Mistrzostwo Europy. Wraz z nim grał tam Robert Kwiatkowski, który gdyby nie katastrofa pod Smoleńskiem, miał zadebiutować w pierwszym składzie w kadrze seniorów w meczu z Mołdawią. Drzemie w nich ogromny potencjał, który wraz z trenerami będziemy starali się wydobyć. Oboje jadą z nami do Moskwy.

J: Jakie korzyści płyną z umowy partnerskiej z Brive?

K
: Jest to klub, w którym grałem jako zawodnik, a jako że mój serdeczny kolega z boiska jak i spoza, został w nim prezesem mogliśmy dojść do porozumienia. Byliśmy u nich na obozie. Trenowaliśmy w dobrych warunkach. Zawodnicy mieli okazje zobaczyć trening zawodowej drużyny w rugby (budżet 16 mln € - przyp. red.), jak i oglądać ich występ. Dzięki ich gościnności, a przy okazji dzięki porozumieniu naszych regionów, przebywaliśmy tam tydzień. Brive będzie poszukiwać w Polsce talentów, my będziemy wysyłać do nich najzdolniejszych młodych zawodników na staże. Pierwszym krokiem jest także powstanie klasy o profilu rugby w Gdańsku, ponieważ jeżeli współpraca będzie układać się pozytywnie, będzie można dyskutować o założeniu w przyszłości akademii rugby. Również mamy możliwość wypożyczania zawodników na decydujące pojedynki, z czego skorzystaliśmy już w tym sezonie. Mam nadzieje na owocną i wielotorową współpracę z tym wspaniałym klubem.

autor: Paweł Kachlicki

Info

Tagi

OpinieDodaj opinię

Trwa ładowanie...

Dodał

Lechia ...

Zobacz inne

Trwa ładowanie...