RugbyPolska.pl - rugby, zdjęcia i filmy rugby oraz zasady rugby - portal społecznościowy grupy Space4u

RugbyPolska.pl

Lechia gotowa na przyjęcie rywala z Gdyni. Wywiad z Grzegorzem Śliwińskim

01.10.2010

Skupienie na treningu, taktyka i ostatnie szlify. Takie są plany na ostatnie treningowe spotkanie przed meczem derby z gdyńskimi „Buldogami”. Kto tym razem okaże się lepszy?

Spotkania tych obu drużyn zawsze są emocjonujące. Pamiętamy mecze Lechia – Arka, które w ubiegłym sezonie odbyły się na historycznym obiekcie przy ul. Traugutta. W pierwszym pojedynku lepsi okazali się „żółto-niebiescy”, którzy po 80 minutach meczu mogli być zadowoleni ze swojej gry. Lechiści natomiast nie mogli spojrzeć sobie prosto w twarz, ponieważ wiedzieli siebie, swoich kolegów z drużyny oraz gdańskich Kibiców.

Kolejna rywalizacja pomiędzy tymi dwoma tytanami była jeszcze bardziej emocjonująca. „Lwy” pokazały pazury! Cała drużyna zagrała z taką determinacją, którą mogli podziwiać wszyscy entuzjaści tej dyscypliny. Nastąpiła totalna dominacja w formacji młyna. Lechia często podejmowała grę przy przegrupowaniach, ponieważ czuła się w tym elemencie mocna. Atak dostawał sporo czystych piłek dzięki czemu przeprowadzenie akcji ofensywnej nie było już takie trudne.

Biorąc pod uwagę okres ostatnich trzech lat to podopieczni trenera Macieja Stachury mają lepszy bilans. Po przejęciu drużyny przez Grzegorza Kacałę statystyka Lechii jakby się poprawia. W decydujących meczach lechiści potrafili wygrywać, a sam udział w finale sezonu 2009/2010 pokazał, że drużyna odradza się.

Grzegorz Śliwiński w wywiadzie, który przeprowadził z nim Paweł Kachlicki przyznaje, że jego największą porażką w rugby jest fakt, że od 8 lat Lechia nie może stanąć na najwyższym stopniu podium. Wszyscy w Gdańsku trzymają kciuki, aby ten sezon był mistrzowski. Żeby tak się stało potrzebne jest zaangażowanie całej drużyny oraz władz klubu.

Zapowiada się twardy mecz, których przecież nie mamy wielu w lidze. Skład arkowców na sezon 2010/2011 jest imponujący. Maksymalna ilość zawodników z zagranicznym paszportem, dobrze przeprowadzone zakupy transferowe oraz stabilny fundament, który jest budowany od kilku lat. To groźny przeciwnik przyznają wszyscy specjaliści z polskiej areny rugby.

W składzie Lechii występuje wielu kadrowiczów, a nazwiska pierwszego składu znają wszyscy sympatycy rugby w Polsce. Mocny młyn na czele ze Sławomirem Kaszubą, Grzegorzem Jańcem, Łukaszem Doroszkiewiczem, Rafałem Wojcieszakiem oraz Karolem Hedeszem, który włączył się do grona liderów tej formacji. W ataku o silne ofensywnej stanowią Tomasz Rokicki, Mariusz Wilczuk, Robert Kwiatkowski, Piotr Jurkowski, a za reżyserowanie gry odpowiada coraz lepiej grający Jurij Bukhało.

W jutrzejszym meczu nie wygrają jednak indywidualności tylko kolektyw, praca całego zespołu od pierwszego gwizdka aż do końca!

Wywiad z Grzegorzem Śliwińskim, zawodnikiem gdańskiej Lechii, który w przerwie meczu Lechia - Arka (02.10.2010 o godz. 14.00) oficjalnie zakończy karierę zawodniczą. Nie kończy jednak przygody z "gdańskimi Lwami". Ale o tym w krótkim wywiadzie...

Paweł Kachlicki: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z rugby?
Grzegorz Śliwiński: Zacząłem grać w rugby w wieku 12 lat za namową taty. Mój tata od dziecka kibicował drużynie Lechii. Mój wujek, brat taty był zawodnikiem Lechii. Pierwsze treningi odbywałem u trenera Jumasa. Później przejął mnie trener Stanisław Zieliński, u którego, można powiedzieć, zacząłem grać w rugby.

P.K.: Przez 20 lat swojej zawodniczej kariery jesteś związany tylko z Lechią?
G.K.: Zawsze Lechia Gdańsk. Nigdy nie myślałem o innym klubie.

P.K.: Twój największy sukces w rugby?
G.K. Na pewno parokrotne zdobycie mistrzostwa Polski z drużyną Lechii w seniorach oraz udział w Mistrzostwach Świata Juniorów w Chile.

P.K.: Mógłbyś nam przybliżyć wyjazd do Chile?
G.K.: Byliśmy w grupie B wraz z Marokiem, Niemcami oraz gospodarzami. Wygraliśmy 2 pierwsze mecze. W finale spotkaliśmy się z drużyną Chile. Warunki klimatyczne były ciężkie. Boisko było położone wysoko w górach. Przegraliśmy ten mecz 40:3. Zostałem także wybrany najlepszym zawodnikiem reprezentacji Polski.

P.K.: Największa porażka związana z rugby?
G.K.: Największą porażką jest dla mnie to, że od 8 lat nie możemy stanąć na najwyższym stopniu podium jako drużyna Lechii. Boli również ostatnia porażka finałowa z drużyną z Łodzi gdzie mieliśmy mistrzostwo już prawie w kieszeni.

P.K.: Jakie są twoje dalsze plany? Czy są one związane z Lechią i rugby?
G.K.: Od 4 lat prowadzę grupy młodzieżowe. Przeprowadzam treningi z mini-żakami i żakami. W zeszłym sezonie z drużyną mini-żakow zajęliśmy 3 miejsce w Polsce. Mam nadzieje, że dalej będę pracował z tymi dziećmi, które za parę lat zasilą pierwszą drużynę. Jestem nauczycielem w szkole podstawowej i pracuję nad tym, aby w niedalekiej przyszłości powstała tam klasa rugby na wzór tej w gimnazjum, która od września ruszyła na Żabim Kruku. 

P.K.: Dlaczego zdecydowałeś się zawiesić buty na kołku i czy mecz z Koszalinem był Twoim ostatnim spotkaniem w barwach Lechii?
G.K.: Tak, to był mój ostatni mecz. Gram 20 lat. Myślę, że to już wystarczy. Rodzina się powiększyła. Mam 2 wspaniałych dzieci, dla których mam za mało czasu. Nie ukrywam, że względy zawodowe też wpłynęły na moją decyzję. Praca nie pozwala mi na uprawianie profesjonalnego sportu.


wywiad: Paweł Kachlicki/tekst: Łukasz Jurczak/lechiarugby.pl
 

Info

Tagi

OpinieDodaj opinię

Trwa ładowanie...

Dodał

Lechia ...

Zobacz inne

Trwa ładowanie...