RugbyPolska.pl

foto

End-year tests 2016 – tydzień drugi

13.11.2016

Zdecydowane i pierwsze od dziesięciu zwycięstwo Anglii nad RPA oraz minimalna porażka Szkotów z Australią były najważniejszymi wydarzeniami drugiego weekendu (ale pierwszego „pełnego”) jesiennych meczów towarzyskich.

Na Twickenham okazało się, że remis Springboks z ekipą Barbarians nie był przypadkiem, a podopieczni Allistera Coetzee przylecieli do Europy bez formy. Akcje, w których goście zagrozili polu punktowemu Anglików, można policzyć dosłownie na palcach jednej ręki. RPA zdobyła co prawda dwa przyłożenia, ale oba właściwie były tylko kosmetyką bardzo niekorzystnego dla niej wyniku. W obu udział miał wprowadzony po przerwie Johan Goosen: w 58. minucie sam wykończył akcję (choć można mieć wątpliwości, czy nie doszło w niej do podania do przodu), a 20 minut później asystował przy „piątce” Williego le Roux. Generalnie w bardzo słabej dyspozycji byli wszyscy kickerzy Antylop. Pat Lambie przestrzelił dość prostego karnego na wprost słupów, a ze wznowienia po przyłożeniu wykopał bezpośrednio w aut. Goosen nie podwyższył swojego przyłożenia, kopnął również poza linię boczną z pola neutralnego, to samo przydarzyło się zresztą le Roux jeszcze w pierwszej połowie. Goosen nawet z karnego kopnął na aut bramkowy, niwecząc dobrą sytuację… Na tle słabych Afrykanerów tym jaśniej świeciły gwiazdy angielskiego rugby. Przyłożenia George’a Forda i Owena Farrella, świetnie markując podania, wypracował w dużej mierze Ben Youngs, Billy Vunipola do bezbłędnej gry w defensywie i rozbijania przeciwników w ataku dołożył jeszcze znakomite wyłapywanie piłek z powietrza, które wykonywał niczym rasowy fullback, wspomniany Ford i Farrell (grający na pozycji nr 12) świetnie dopełniali się w rozegraniu. Ozdobą meczu nie było jednak żadne z przyłożeń, a wieńczący pierwszą część gry celny rzut karny egzekwowany z 51 metrów przez Elliota Daly’ego. Ogólnie Anglia ma grać szybko i mobilnie, tak jak grała Japonia pod wodzą obecnego selekcjonera Synów Albionu Eddiego Jonesa. Australijczyk dał dzisiaj zadebiutować w koszulce z różą na piersi trzem rugbystom: wiązaczowi młyna Nathanowi Hughesowi, filarowi Kyle’owi Sincklerowi oraz grającemu wcześniej w rugby league Samoańczykowi Benowi Te’o. W barwach Springboks po raz pierwszy zagrał z kolei środkowy Francois Venter. To pierwsze zwycięstwo Anglii nad RPA od dziesięciu lat, kiedy podczas testów końcowo rocznych 2006 wygrała 23:21. Warto też zwrócić uwagę, że w jubileuszowym 50. meczu w kadrze dopiero pierwsze przyłożenie zdobył Courtney Lawes.



 

Znowu bardzo bliscy pokonania Australii byli Szkoci, ale podobnie jak przed rokiem w ćwierćfinale Pucharu Świata Wallabies wygrali jednym punktem. Wówczas o ich zwycięstwie przesądził kontrowersyjny rzut karny przyznany przez Craiga Jouberta, teraz gospodarze nie wykorzystali gry w przewadze – Australia grała w „czternastkę” po żółtej kartce dla rezerwowego drugoliniowca Willa Skeltona. Szkoda tym większa, że podopieczni Verna Cottera prowadzili przez cały mecz, mając kilkakrotnie dość bezpieczną przewagę (10:0, 17:10, 22:13). Zawodnikiem meczu na Murrayfield wybrano szkockiego środkowego Huw Jonesa. Pochodzący z Edynburga gracz, który za trochę ponad miesiąc skończy 22 lata, swój drugi występ w kadrze okrasił dwoma przyłożeniami. Jones od kilka lat przebywa w RPA, gdzie w barwach Western Province gra w Currie Cup, a pod szyldem franczyzy Stormers rywalizuje w Super Rugby. Doświadczenie zdobyte na południowej półkuli już procentuje, a wydaje się, że może być jeszcze lepiej! Przy pierwszej „piątce” kluczowe było jeszcze podkopnięcie Finna Russella, ale już przy drugiej Jones z dziecinną łatwością minął Tevitę Kuridraniego. Pochodzący z Fidżi rugbysta zrehabilitował się potem, zdobywając rozstrzygające przyłożenie. Kamyczkiem do ogródka Szkotów, których gra pod wodzą Cottera wciąż ewoluuje, są dwa pudła z podstawki Greiga Laidlawa – gdyby łącznik młyna trafił podwyższenie i karnego, Australia musiałaby się znacznie bardziej namęczyć, aby wywieźć z Edynburga korzystny rezultat. Młynarz gospodarzy Ross Ford rozegrał w barwach drużyny narodowej 100. spotkanie, a trzycyfrową liczbę spotkań w historii szkockiego rugby wypracowali wcześniej jeszcze tylko Chris Paterson (109) oraz Sean Lamont (103).

 

 

Cenne zwycięstwo odnieśli Walijczycy, którzy ograli 24:20 Argentynę. Mecz na Millennium Stadium (na którym rok temu Pumy pokonały w ćwierćfinale mundialu Irlandię) nie należał do ładnych, a triumf Smoków był taki, jak przyłożenie Liama Williamsa w 42. minucie – dokonało się po ciężkiej walce. Nie zabrakło tytanicznej rywalizacji w obronie, przepychanek i żółtej kartki, którą na chwilę przez przerwą ukarano Guido Pettiego Pagadizabala. Ciekawostkę stanowi fakt, że tymczasowy selekcjoner Walii Rob Howley dokonał tylko dwóch zmian, obu w pierwszej linii młyna.

 

 

Najmniejszych problemów z pokonaniem Włochów nie mieli Nowozelandczycy. Mistrzowie świata zwyciężyli 68:10, zdobywając dziesięć przyłożeń. Dublet zapisał na koncie Malakai Fekitoa, ale najładniejsze były chyba akcje Israela Dagga, Patricka Tuipulotu oraz Waisake Naholo. Jedyna „piątka” dla gospodarzy padła po przechwycie i kilkudziesięciometrowych sprincie Tommaso Boniego. Steve Hansen dał szansę gry kilku młodszym i mniej znanym zawodnikom, a poczet graczy All Blacks poszerzył się o młynarza Highlanders Liama Coltmana oraz Rieko Ioane, skrzydłowego z Auckland Blues.

 

 

Równie jednostronne widowisko zobaczyli kibice w Tuluzie, gdzie wyjątkowo swój mecz rozgrywała reprezentacja Francji. Trójkolorowi podreperowali sobie statystyki na gościach z Samoa, których zwyciężyli 52:8. Hat-tricka zaliczył Fidżyjczyk z urodzenia Virimi Vakatawa, wciąż pozostający bez zatrudnienia w piętnastkowym klubie i figurujący w skarbach kibica jako zawodnik francuskiej kadry siódemkowej. Granicę 50 punktów przekroczyli też Irlandczycy. Opromieniona wiktorią nad Nową Zelandią ekipa Joe Schmidta wystąpiła w mocno rezerwowym składzie, ale odprawiła 52:21 Kanadę, choć jeszcze w 37. minucie był remis 14:14. Zieloną koszulkę po raz pierwszy przywdziało w Dublinie aż ośmiu zawodników.

 

Warto odnotować też rezultaty dwóch innych spotkań. Niemcy nieoczekiwanie pokonali 24:21 Urugwaj i jest to pierwsze zwycięstwo naszych zachodnich sąsiadów z ekipą z wyższego szeregu w erze profesjonalnego rugby. Z kolei Portugalczycy – rywale biało-czerwonych z rozgrywek Rugby Europe Trophy – wygrali 26:21 z Belgią.

 

Anglia – RPA 37:21 (20:9)

Anglia (37); przyłożenia: May 10’c, Lawes 35’c, Ford 43’c, Farrell 66’c; podwyższenia: Farrell 11’, 36’, 43’, 66’ (4/4); rzuty karne: Farrell 33’, 43’ (2/3), Daly 40+1’ (1/1)

RPA (21); przyłożenia: Goosen 58’m, le Roux 78’c; podwyższenie: Combrinck 79’ (1/1); rzuty karne: Lambie 3’, 20’ (2/3); drop goal: Lambie 6’

 

Szkocja – Australia 22:23 (17:10)

Szkocja (22); przyłożenia: Jones 7’c, 26’c, J.Gray 47’m; podwyższenia: Laidlaw 8’, 27’ (2/3); rzut karny: Laidlaw 2’ (1/2)

Australia (23): przyłożenia: Hodge 12’c, Kuridrani 74’c; podwyższenia: Foley 14’, 76’ (2/2); rzuty karne: Foley 22’, 41’, 55’ (3/3)

 

Walia – Argentyna 24:20 (6:3)

Walia (24); przyłożenia: L.Williams 42’m, G.Davies 54’c; podwyższenie: Halfpenny 55’ (1/2); rzuty karne: Halfpenny 14’, 23’, 65’, 77’ (4/4)

Argentyna (20); przyłożenia: Hernandez 47’c, Landajo 60’c; podwyższenia: Sanchez 48’, 61’ (2/2); rzuty karne: Sanchez 3’, 73’ (2/3)

 

Włochy – Nowa Zelandia 10:68 (3:35)

Włochy (10); przyłożenie: Boni 66’c; podwyższenie: Allan 68’ (1/1); rzut karny: Canna 12’ (1/1)

Nowa Zelandia (68); przyłożenia: Fekitoa 3’c, 57’c, Faumuina 14’c, Tuipulotu 19’c, Dagg 25’c, Crockett 37’c, Luatua 44’c, Dixon 61’m, Ioane 72’c, Naholo 76’c; podwyższenia: Cruden 4’, 16’, 20’, 26’, 38’, 46’, 58’ (7/7), Sopoaga 73’, 76’ (2/3)

 

Francja – Samoa 52:8 (26:3)

Francja (52); przyłożenia: Vakatawa 11’m, 64’m, 77’c, Huget 28’m, Ollivon 32’c, Fickou 55’c, karne 75’c; podwyższenia: Machenaud 33’, 56’ (2/5), Serin 76’, 78’ (2/2); rzuty karne: Machenaud 9’, 24’, 37’ (3/3)

Samoa (8); przyłożenie: Lee-Lo 41’m; rzut karny: Fa’apale 7’ (1/1)


Barbarians – Fidżi 40:7 (27:0)

Munster – Maori All Blacks 27:14 (17:14)

Gruzja – Japonia 22:28 (12:8)

Hiszpania – Tonga 13:28 (3:14)

Portugalia – Belgia 26:21 (26:7)

Rumunia – USA 23:10 (20:0)

Niemcy – Urugwaj 24:21 (6:15)

Irlandia – Kanada 52:21 (21:14)



Tekst: Tomasz Plosa (RugbyPolska.pl)
  Zdjęcie: England Rugby/Laurence Griffiths/Getty Images

  • ico
  • ico
  • ico
  • ico
  • ico

OpinieDodaj opinię

Trwa ładowanie...

Zobacz inne

Trwa ładowanie...