RugbyPolska.pl

foto

Podsumowanie 2. kolejki Champions Cup

25.10.2017

Za nami kolejna runda zmagań w Pucharze Europy. Nie zabrakło w niej meczów ważących się do dosłownie ostatnich sekund, efektownych przyłożeń i hat-tricków, nie obyło się niestety bez bardzo poważnej kontuzji.

Mecz kolejki: Mimo wszystko Benetton Treviso – RC Toulonnais (29:30). Co prawda trzykrotny z rzędu zdobywca Pucharu Europy ani nie ma już tak mocnego zespołu, jak kilka sezonów temu, ani nie prezentuje jakiejś wybornej formy, a Benetton nadspodziewanie dobrze radzi sobie w rozgrywkach Guinness Pro14, ale jednak ewentualne zwycięstwo włoskiego zespołu trzeba byłoby uznać za sensację. Było blisko – Francois Trinh-Duc ustalił rezultat celnym kopem z rzutu karnego dopiero w drugiej minucie doliczonego czasu gry. Gospodarze mają czego żałować, bo kluczowe dla losów spotkania przyłożenie Josua Tuisova zdobył po przechwycie. I tak Włochom należą się ogromne brawa za to, że do końca dotrzymywali kroku faworyzowanym rywalom, a to głównie za sprawą łącznika ataku Iana McKinleya, który wywalczone przez kolegów rzuty karne zamieniał na punkty. Warto docenić grę McKinleya tym bardziej, że od sześciu lat nie widzi lewe oko. To konsekwencja nieszczęśliwego urazu, jakiego doznał w jednym z meczów w barwach Leinster. Kopacz Benettonu występował w reprezentacji Irlandii do lat 20, ale nigdy nie zagrał w kadrze seniorskiej. Conor O’Shea, irlandzki selekcjoner włoskiej drużyny narodowej, powołał McKinleya na czerwcowe testmecze, ale ani razu nie wpisał go do meczowego protokołu. Po takim spotkaniu, jak to przeciwko Tulonowi, szanse McKinleya na pierwszy międzypaństwowy występ zdecydowanie wzrosły.

Za najciekawszy mecz drugiej serii gier można z powodzeniem uznać również starcie Saracenów z ekipą Ospreys. W konfrontacji z obrońcami tytułu walijskie Rybołowy, którym nie wiedzie się w lidze celtyckiej,  były skazywane na porażkę, tymczasem z Allianz Park podopieczni Steve’a Tandy’ego wywieźli dwa punkty bonusowe. Po 25 minutach gry Ospreys prowadzili nawet 10 punktami (17:7), a do tego momentu dublet na swoim koncie zapisał obrońca Daniel Evans, który w bieżącej edycji Champions Cup zdobył już łącznie cztery przyłożenia.

Ian McKinley świetnie rozgrywał i znakomicie kopał, ale ostatecznie Benetton przegrał o nieznacznie z gigantem z Lazurowego Wybrzeża. Ciekawe, czy Conor O'Shea postawi na rodaka podczas listopadowych meczów reprezentacji Włoch?

 

Wydarzenie kolejki: Powrót Rhysa Priestlanda do Llanelli. Przez osiem lat gry (2007–2015) w barwach Scarlets Priestland zdobył 1102 punkty w 157 meczach. Nic więc dziwnego, że jego powrót na Parc y Scarlets budził sporo emocji. Okazało się, że łącznik ataku pogrążył swój były zespół, egzekwując skutecznie sześć spośród siedmiu rzutów karnych. Były reprezentant Walii miał również szansę na przyłożenie, ale biegnąc nie atakowany ku polu punktowemu, nie opanował mokrej piłki. W strugach ulewnego deszczu Bath wygrało z mistrzami ligi celtyckiej 18:13.

Dramat kolejki: Złamana lewa noga Camille’a Lopeza. Do feralnego zdarzenia doszło w 23. minucie meczu pomiędzy ASM Clermont a Northampton Saints, kiedy Lopeza nieszczęśliwe szarżował Piers Francis. Mecz na Stade Marcel-Michelin to w ogóle było spotkanie złych emocji, po raz kolejny na przykład dała o sobie znać ciemna strona Dylana Hartleya, który w jednym z przegrupowań po prostu dziabnął ręką w oko Rabaha Slimaniego. Francuski filar odczekał kilkadziesiąt minut i w drugiej połowie zrewanżował się Anglikowi, trafiając go barkiem w głowę. Popisy obu antagonistów walijski arbiter Ben Whitehouse ocenił jednakowo na żółtą kartkę, a dodatkowe 10 minut odpoczynku stało się także udziałem rezerwowego filara Świętych Kierana Brookesa. W czysto sportowych aspektach lepsi byli mistrzowie Francji, którzy wygrali 24:7 z ofensywnym bonusem i dubletem rezerwowego Charliego Cassanga.

Na innych stadionach: Bez większych problemów swoje mecze wygrały ekipy Wasps i Stade Rochelais, solidarnie zdobywając po 41 punktów, a łatwością i polotem w grze ofensywnej imponowali zwłaszcza rugbiści z La Rochelle. Osy ograły 41:10 drużynę Harlequins, Les Corsaires 41:17 pokonali Ulster. Moc w ataku pokazali także Leicester Tigers, którzy po 46. minutach gry deklasowali Castres 47:3. Niedługo potem żółty kartonik zobaczył Tino Mapapalangi i rugbiści z Oksytanii rozpoczęli odrabianie strat. Skończyło się na 54:29 i hat-trickach Telusy Veainu dla gospodarzy oraz Davida Smitha dla przyjezdnych. Castres słabuje w rozgrywkach Top 14 (raptem dwa zwycięstwa w siedmiu kolejkach i 11. pozycja w tabeli), dlatego ich słaba postawa w Pucharze Europy niespecjalnie dziwi. Co innego wicelider (a długo przecież lider) z Montpellier, który również zanotował drugą porażkę. Praktycznie przez cały mecz podopieczni Verna Cottera prowadzili, a Exeter Chiefs co najwyżej doprowadzali do remisu. Szalę na korzyść gości przyjezdnych przeważył celny kop z karnego Garetha Steensona w 72. minucie – mistrzowie Anglii po raz pierwszy objęli prowadzenie i tak zostało już do końca. Na osłodę Montpellier pozostały dwa punkty bonusowe i kolejny dublet niesamowitego Nemaniego Nadolo. Z dubletu cieszył się także trzecioliniowiec Wodzów Don Armand. Nawet jednego „oczka” nie uciułali jak dotychczas Wojownicy z Glasgow – szkocki jedynak uległ tym razem 18:34 Leinster i nie pomógł nawet wracający po kontuzji Stuart Hogg. Jeszcze przed przerwą dwie piątki zanotował filar przyjezdnych Cian Healy. Spotkaniu Munster z Racingiem Metro towarzyszyła szczególna atmosfera – wspominano bowiem zmarłego przed rokiem szkoleniowca Jeleni Anthony’ego Foleya. Były reprezentant Irlandii, uczestnik dwóch turniejów o Puchar Świata, zmarł we śnie w noc poprzedzają spotkanie… Racing Metro – Munster w 1. kolejce fazy grupowej sezonu 2016/2017. Wówczas mecz przełożono, teraz pamięć Foleya uczczono brawami. Ponad 22 tysiące kibiców zgromadzonych na Thomond Park (najlepsza frekwencja w tej kolejce) na pierwsze punkty musiała czekać, uwaga, aż do 61. minuty, kiedy Conor Murray nakrył wykopującego piłkę Maxima Machenauda, dopadł do niej i pognał po punkty. Drugie podwyższone przyłożenie dorzucił jeszcze rezerwowy Andrew Conway, Racing odpowiedział skuteczną akcją Leone Nakarawy i skończyło się 14:7.

Rozgrywki European Rugby Champions Cup wrócą dopiero za niespełna dwa miesiące. Trzecią serię gier zaplanowano na 8, 9 i 10 grudnia.


Komplet wyników i tabele

 

Tekst: Tomasz Płosa / Foto: Profil FB Benettonu Treviso

  • ico
  • ico
  • ico
  • ico
  • ico

OpinieDodaj opinię

Trwa ładowanie...

Zobacz inne

Trwa ładowanie...