RugbyPolska.pl

foto

Podsumowanie 3. kolejki Champions Cup

13.12.2017

Po meczach reprezentacji narodowych do rywalizacji powróciły najlepsze w Europie drużyny klubowe. Jednym z bohaterów trzeciej serii gier European Rugby Champions Cup okazała się… zimowa pogoda.

Mecz kolejki: Saracens – ASM Clermont (14:46). Już z historycznego punktu widzenia ta konfrontacja zapowiadała się pasjonująco: w Pucharze Europy Sarries i Les Jaunards spotykali się już ośmiokrotnie (na dystansie tylko ostatnich sześciu lat!) i choć pięć razy zwyciężali rugbiści z Owernii, to wśród trzech porażek dwie są dla Clermont wyjątkowo bolesne – majowa przegrana w finale poprzedniej edycji (17:28) oraz klęska na Twickenham w półfinale sezonu 2013/2014 (6:46). Na dokładkę pojedynek zaplanowany na niedzielne popołudnie został przełożony ze względu na obfite opady śniegu, jakie właśnie w niedzielę miały miejsce w Wielkiej Brytanii. W oficjalnym komunikacie organizacja Saracens tłumaczyła, że zdecydowała się na taki krok, by nie narażać zdrowia zawodników, sztabów trenerskich oraz kibiców zgormadzonych na Allianz Park. Już tą decyzją włodarze podlondyńskiego klubu sympatii gości nie zdobyli, ale miarka przebrała się, gdy bez konsultacji ze stroną francuską ustalono nowy termin rozegrania meczu na godz. 18.30 w poniedziałek. Mistrz Francji wydał oficjalne stanowisko, w którym postawę Saracens oraz European Professional Club Rugby (EPCR) nazwał „amatorszczyzną”, dodając, że organizacja spotkania przerodziła się w kpinę i absurd przez „kilka centymetrów śniegu”. Po wszystkich perturbacjach na boisku warunki dyktowali już tylko przyjezdni. Klasą samą dla siebie był fidżyjski skrzydłowy Alivereti Raka, który w 12 minut (od 13. do 25.) skompletował hat-tricka, a potem jeszcze wypracował przyłożenie Flipowi van der Merwe. Swojego powrotu na Allianz Park „piątką” nie uczcił drugi ze skrzydłowych Clermont David Strettle, który grał w Saracenach w latach 2010–2015, zdobywając dla nich w Pucharze Europy 11 przyłożeń. Poniedziałkowy rezultat to pierwsza porażka Sarries na tym stadionie w europejskich pucharach oraz pierwsza od dwóch i pół roku porażka w Pucharze Europy – jako ostatni patent na podopieczny Marka McCalla znaleźli… Les Jaunards, a było to kwietniowym półfinale kampanii 2014/15 (Clermont wygrało 13:9).

Wydarzenie kolejki: 100. zwycięstwo Leinster w Pucharze Europy. Ekipa z harfą w herbie stała się trzecią w historii z przynajmniej setką wygranych w najważniejszych klubowych rozgrywkach na Starym Kontynencie – więcej zwycięstw zanotowały tylko drużyny Munster (111) oraz Stade Toulousain (105). Na czwartej pozycji w tej klasyfikacji są Leicester Tigers (93), ale wiadomo już, że w tym sezonie nie uda im się osiągnąć setki. Gracze Leinster odnieśli bardzo ważną wiktorię (18:8) na Sandy Park w Exeter i mają już sześć punktów przewagi nad mistrzami Anglii. Z hrabstwem Devon zima obeszła się znacznie łaskawiej niż z resztą kraju, dlatego warunki do gry w Exeter była znacznie lepsze niż w stolicy. Kwestia wyniku długo pozostawała otwarta, ale opór Chiefs przełamało w końcu przyłożenie Jacka Conana na niespełna 10 minut przed końcem.

Pechowcy kolejki: Radość irlandzkiej organizacji mąci poważna kontuzja Rhysa Ruddocka – trzecioliniowiec reprezentacji Irlandii zerwał ścięgno udowe i prawdopodobnie nie zagra do końca sezonu. Nie wiadomo, jak długa przerwa w grze czeka Telusę Veainu. Obrońca Tygrysów z Leicester zderzył się w pierwszych minutach drugiej połowy meczu przeciwko Munster z Andrew Conway’em i złamał szczękę w dwóch miejscach. Tongijczyk już w poniedziałek przeszedł operację. Trzecim z największych pechowców tej rundy European Champions Cup jest Taulupe Faletau. Zerwane więzadło poboczne piszczelowe wykluczy rugbistę Bath na okres od 12 do 16 tygodni, a to oznacza, że Faletau na pewno nie zagra w przyszłorocznym Six Nations. To kolejny ogromny problem dla selekcjonera Walijczyków Warrena Gatlanda, ponieważ kilka dni wcześniej decyzję o podaniu się operacji kolana podjął Sam Warburton, którego też zabraknie podczas nieoficjalnych mistrzostw Europy 2018.

W 33 meczach w barwach ASM Clermont Alivereti Raka zdobył już 25 przyłożeń. To kolejny wielki talent światowego rugby pochodzący z Fidżi.


Na innych stadionach: Na domiar złego w meczu na szczycie grupy 5 Bath uległo na wyjeździe Tulonowi 20:24, marnując w końcówce dwie znakomite okazję na zmianę wyniku. Zupełnie nie popisał się Rhys Priestland, który wykopując piłkę z karnego w okolicach środka boiska, posłał piłkę na aut, ale już w polu punktowym rywali. Podopieczni Todda Blackaddera byli jeszcze w posiadaniu piłki w doliczonym czasie gry, nie sforsowali jednak defensywy RC Toulonnais. Drugie przyłożenie dla przyjezdnych zdobył debiutujący w europejskich pucharach nowozelandzki łącznik młyna Alby Mathewson, a trzecie – trzy minuty po wejściu na boisko – Anthony Belleau. Na swoje życzenie tylko defensywny punkt bonusowy z Castres przywiozą do stolicy zawodnicy Racingu Metro. W pierwszej połowie Teddy Thomas tak długo zwlekał z położeniem piłki, że ostatecznie na aut bramkowy wypchnął go Afusipa Taumoepeau. W końcówce nie popisali się natomiast aż dwaj kopacze gości i to w nie najtrudniejszych sytuacjach: najpierw w 80. minucie z karnego spudłował  Antoine Gibert, a w trzeciej minucie doliczonego czasu między słupy z podstawki nie trafił Teddy Iribaren. W ten sposób Castres triumfowało 16:13 i awansowało na pozycję wicelidera grupy 4, bo Munster nie dał żadnych szans Leicester Tigers (33:10), prowadząc do przerwy już 20 punktami. W grupie 1 niepodzielnie rządzi sensacja tego sezonu, czyli Stade Rochelais. Tym razem o sile ekipy z Akwitanii przekonały się Osy, które straciły 7 przyłożeń i 49 punktów. Dublety w tym meczu zapisali Vincent Rattez oraz Botia Veivuke. Za plecami Korsarzy ze stratą sześciu „oczek” Ulster, który w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych (i na zasypanym śniegiem boisku) pokonał na wyjeździe 17:5 drużynę Harlequins. Coraz bardziej niewytłumaczalna staje się pucharowa inercja Glasgow Warriors, niemających sobie przecież równych w Guinness Pro14. Kiedy Wojownicy mają zagrać w Champions Cup, nagle dopada ich dziwna bezradność. Tym razem Szkoci przegrali 22:27 z Montpellier i marzenia o zawojowaniu Europy trzeba odłożyć o co najmniej rok. Warto natomiast zobaczyć trzecią „piątkę” Warriors, którą zapoczątkowało podanie nogą Finna Russella. Niewiele brakowało, aby sporą niespodzianką zakończyła się konfrontacja w Llanelii, gdzie Scarlets podejmowali Benetton Treviso. Po zaledwie sześciu minutach i dwóch przyłożeniach Garetha Daviesa zanosiło się na deklasację Włochów. Ci jednak zdołali zdobyć podwyższoną „piątkę” i odzyskali nadzieję, zgaszoną wkrótce po czerwonej kartce dla Francesco Minto po bardzo niebezpiecznej szarży (Włoch został zawieszony na trzy tygodnie). Na trzecie przyłożenie gospodarzy trzema odpowiedzieli przyjezdni i zrobiło się 21:28. Scarlets uciekli katu spod topora w ostatnich pięciu minutach (33:28), ale zamiast radości ze zwycięstwa na Parc y Scarlets dało się słyszeć westchnienie ulgi. Niepowodzenia w lidze celtyckiej powetowali sobie choć trochę Ospreys, którzy pokonali 43:32 na wyjeździe Northampton Saints. Zwycięzców się nie sądzi, ale zaznaczyć trzeba, że w 59. minucie goście prowadzili 43:8, a potem rozpoczęła się imponująca, choć nieudana, pogoń Świętych. Słabej postawy drużyny z Franklin’s Garden zarówno w rozgrywkach Aviva Premieship, jak i w Pucharze Europy dość mają już włodarze klubu, którzy zwolnili z funkcji director of rugby Jima Mallindera. Mallinder piastował to stanowisko od 2007 roku, a miniona dekada była najlepsza w historii zespołu z Northampton. Pod wodzą Mallindera Saints najpierw powrócili do angielskiej ekstraklasy, potem stali się ekipą z jej ścisłej czołówki, a ukoronowaniem zmagań w rodzimej lidze było mistrzostwo Anglii w sezonie 2013/2014 (trochę sensacyjne, choć już rok wcześniej Święci przegrali dopiero w finale). W erze Mallindera Saints dwukrotnie sięgnęli po European Challenge Cup (w 2008 i 2014), zagrali również w słynnym finale Pucharu Heinekena 2011, w którym przegrali w niesamowitych okolicznościach z Leinster. Tymczasowo funkcję Mallindera przejął dotychczasowy trener ataku Alan Dickens.

4. kolejka, będąca jednocześnie rewanżami omówionych powyżej spotkań, rozpocznie się już w piątek 15 grudnia.

Komplet wyników i tabele



Tekst: Tomasz Płosa / Foto: Profil FB ASM Clermont

  • ico
  • ico
  • ico
  • ico
  • ico

OpinieDodaj opinię

Trwa ładowanie...

Zobacz inne

Trwa ładowanie...